Problem ZUSu? ZUS problemem!
Kiedy w 1934 roku utworzono w Polsce ZUS, zdawano sobie już sprawę, że przymusowe ubezpieczenia emerytalne to doskonały sposób na zasilenie budżetu dużą ilością gotówki przy relatywnie niewielkim oporze społecznym. Każdemu obywatelowi obiecano przecież, że, jeśli będzie wystarczająco długo uczciwie pracował, będzie się mógł na stare lata cieszyć opieką państwa.
Nawet socjaliści zdają sobie sprawę, że pieniądz w ruchu zarabia, szybko więc zebrane pieniądze wykorzystywano. Powstawały nowe drogi, osiedla mieszkaniowe, szkoły i szpitale. Większość pieniędzy jednak została przeznaczona, już w PRL, na budowę polskiego przemysłu. Należy przy tym pamiętać, że znaczna większość przedsiębiorstw i instytucji była wówczas państwowa. Przepuszczano więc zebrane składki by budować kopalnie, przędzalnie, huty, ale także zasilać firmy nierentowne. Emerytury wypłacano na bieżąco z nowo zebranych składek. Wprowadzono dobrze nam znany system, w którym młodzi pracują na utrzymanie starych.
Po latach okazało się, że młodych, pracujących osób jest coraz mniej, emerytów przybywa, a poczynione inwestycje się nie zwracają. Zwiększano więc wysokość składek, by pokryć rosnące wydatki. Dziś to już prawie 30% wypracowanej sumy. Dławiona w ten sposób gospodarka nie miała możliwości się rozwijać, coraz trudniej było prowadzić zyskowną działalność, wpływy ze składek wciąż malały. ZUS popadł w rosnące z roku na rok długi. Eksperyment z przymusowymi ubezpieczeniami emerytalnymi zawiódł, a efekty tej klapy odczuwają dzisiaj wszyscy Polacy.
Są dwie drogi rozwiązania tego problemu. Jedną z nich jest ciągłe podnoszenie wieku emerytalnego, podwyższanie składek i dodrukowywanie brakujących pieniędzy. Takie rozwiązanie wybrał Donald Tusk. Długi ZUS wciąż jednak rosną, podobnie jak gnane inflacją ceny. Z drugiej strony wypłacane emerytury często nie pozwalają na godne życie. Drugą opcją jest likwidacja ZUS, rezygnacja z przymusu ubezpieczeń i oddanie ludziom pieniędzy tak, by mogli samodzielnie decydować o ich przeznaczeniu. Część osób odłożyłaby pieniądze do banku, część zainwestowała, część najzwyczajniej wydała, pozwalając zarobić komuś innemu. Rozkwitłby rynek prywatnych ubezpieczeń, które z pewnością okazałyby się tańsze i przewyższyłyby ZUS jakością usług. Wszystko to zaowocowałoby znacznym zmniejszeniem kosztów pracy, spadkiem bezrobocia oraz szeroko pojętym rozkwitem gospodarki. To rozwiązanie jest jednym z filarów programu Nowej Prawicy.
Pojawia się jednak pytanie, co zrobić z emerytami, których ZUS jest dłużnikiem. Skąd wziąć pieniądze na wypłacenie emerytur, jeśli znikną wpływy ze składek. Nasza odpowiedź jest bardzo prosta. Prywatyzacja. Należy drogą licytacji oddać firmy państwowe w prywatne ręce, a zyski z tego procesu przeznaczyć na emerytury. To za pieniądze emerytów te przedsiębiorstwa powstawały i działały, logicznym jest więc, że to do nich powinny trafić wpływy z ich sprzedaży. Trzeba się jednak spieszyć, bo z każdym rokiem potrzebna suma rośnie. Już teraz dochód z prywatyzacji prawdopodobnie nie wystarczyłby, by pokryć wszelkie potrzeby. Proponujemy więc wprowadzenie jak najtańszego i jak najłatwiejszego w zbieraniu podatku celowego (np. w formie VATu), z którego wypłacano by świadczenia. Podatek ten zmniejszałby się wraz ze spadającą ilością emerytów, by w końcu zostać zlikwidowanym.
Droga do uzdrowienia polskiej gospodarki jest żmudna i długa, ale należy nią pójść. Potrzeba do tego jednak siły i odwagi, której najwyraźniej brakuje rzekomym liberałom z Platformy Obywatelskiej. Mamy nadzieję, że Donald Tusk dostrzeże widmo nadciągającego bankructwa ZUS i podejmie stosowne kroki by temu zapobiec. Mamy również nadzieję, że zrobi to zanim będzie za późno.
Patryk Wącławski
Autor w najbliższą środę weźmie udział w kolejnej z krakowskich Debat Politycznych pomiędzy młodzieżówkami partyjnymi - tym razem na temat ubezpieczeń społecznych. Nagrania poprzednich dostępne na YouTube i Feniks TV.





















Komentarze (2)
Ze wszystkim się można zgodzić jednak nie zawsze sprzedaż w całości firm strategicznych się opłaca. Jednak z jednym się można zgodzić, powinny być wszystkie zarządzane przez prywatne Polskie firmy, jak ma to miejsce np. w Korei Południowej. Emerytury są olbrzymim problemem z czym PO na pewno sobie nie poradzi lub nie chce wogóle się w tym grzebać. Pewnie nie wiedzą jak to zrobić, gdyż jest to banda ludzi bez minimalnej wiedzy ekonomicznej i to podstawowej. Nie wiedzą, że podstawą rozwoju jest niezmiernie znosząca sie popyt i podaż, a zdławiona jak teraz nie daje nam Polakom żadnych szans. (No chyba, ze ktos mysli o szansach bycia w skorze Grecji...) Pozdrawiam autora oraz życzę sukcesów w przekonywaniu do tej jedynej słusznej drogi, gdyz nikt nie zadba lepiej o nasze pieniadze niz My sami !!!
Nie zgodzę się z Tobą. Prywatyzacja zawsze się opłaca (nawet w przypadku tzw. firm "strategicznych")!