Pięknie, panie pośle, wszystko pięknie...
Gościem ostatniego wydania „Młodzież kontra, czyli pod ostrzałem” był poseł Platformy Obywatelskiej Adam Szejnfeld. Gorąca atmosfera, która towarzyszy działaniom rządu w ostatnich tygodniach długo przed programem zapowiadała interesującą dyskusję pomiędzy przedstawicielem rządu a reprezentantami poszczególnych młodzieżówek, która jak się później okazało miała miejsce i okraszona była mnóstwem barwnych, niekiedy wręcz śmiesznych wypowiedzi.
Jako pierwszy głos zabrał młody lewak, który swoim pytaniem dotyczącym projektu ACTA zasugerował wspieranie przez PO, kojarzących się raczej z połową lat 90-tych niż czasami obecnymi, bazarowych handlarzy zza wschodniej granicy. Będąc świadom tego, że postęp technologiczny niesie za sobą znaczne zmiany społeczne, zwłaszcza w obszarze przyzwyczajeń, skłonny jestem uznać to pytanie za wielce nietrafione, a nawet naciągane biorąc pod uwagę pozorowanie rzekomego głos ludu wydawanego przez czerwone usta partii. Czysty pic i obłuda.
W pytaniu zadanym przez młodego ludowca najtrafniejsze było porównanie kampanii prowadzonej na rzecz płacenia abonamentu radiowo-telewizyjnego do żenady. Widać tu ewidentnie, że władza świadoma katastrofalnej sytuacji gospodarczej, w jakiej obecnie znajduje się nie tylko Rzeczpospolita Polska, ale również cała Europa, stara się pozyskać fundusze z każdego możliwego źródła. Skłania to do myślenia zwłaszcza wtedy, kiedy przypomnimy sobie, że przecież premier obecnego rządu nie tak dawno temu uważał tę formę podatku za przeżytek. To nie pierwszy zresztą przypadek, kiedy odpowiedzialni za kraj politycy mówią jedno, a robią drugie, byle tylko wygrać kampanię. Bo przecież miała ona miejsce nad Wisłą nie tak dawno temu, a w ciągu tych kilku miesięcy widać jak na dłoni, że PO i PSL bardzo myliły się w domysłach przewidujących, że najtrudniejsze, co ich czeka w ciągu najbliższych 5 lat to wyjść z tej kampanii zwycięsko.
Mimo iż gość wieczoru cały czas usilnie i nie zważając na śmiech zażenowania wśród publiki starał się promować sielankową wizję sytuacji, w jakiej kraj się znajduje dla wszystkich obecnych jasne było, że perfidnie kłamie, podobnie jak Paweł Graś tłumaczący blokadę sejmowych stron internetowych. Robił to także kiedy tłumaczył brak zdecydowania w zachowaniu premiera dotyczącego przystąpienia Polski do umowy ACTA oraz przy podsumowaniu kosztów, jakie ponieśliśmy podczas okresu prezydencji w UE. Po raz kolejny czysty pic i obłuda.
Na pytanie kol. Grzegorza Eckerta o sens planu „zawieszenia ratyfikacji” ACTA w przypadku, kiedy ostatnie słowo należy do Parlamentu Europejskiego, którego decyzje spowodują, że zapisów umowy będzie trzeba przestrzegać na terenie Unii, a więc również i Polski, polityk polemizował nad sensem publicznych wyrazów niezadowolenia. Skoro decyzje już zapadły, to naród winien się z tym pogodzić i najlepiej siedzieć cicho.
Program zakończyła już tradycyjnie wypowiedź Marcina Chmielowskiego, który wytknął gościowi, że prezentowany przez niego wskaźniki świadczące o korzystnej sytuacji gospodarczej są wybiórcze i zakłamują prawdziwy stopień rozwoju. Ta celna uwaga spotkała się jednak z całkowita ignorancją i śmiesznym wręcz zarzutem o populizm, istna kpina ze słuchacza. Panie Adamie, bądźmy szczerzy i poważni – kto tu jest populistą, Pan wychwalający rządy własnej partii czy chłodny głos narodu?
Jakub Wzorek





















Komentarze (0)